STRONA GŁÓWNA | AKTUALNOŚCI | JAPONIA | KULTURA | VARIA | LINKI | ARCHIWUM | STUDIA

O NAS| KSIĘGA GOŚCI | KONTAKT | KTO JEST KIM   

[4 maja 2004]

Kitanō - niewidzialny inspirator ludzkiego losu


   "Lalka jest zbiorową duszą tej grupy cieni, spiskowców, o których istnieniu wkrótce się zapomina. Nie widzimy już wcale, tak jak nie widzimy kresek wokół rysunku, tego czarnego tła, od którego odcina się majestatyczna lub frenetyczna figurynka, w stroju czarno- białym lub złotym. Dialog jest dialogiem dwóch gwiazd, z których każda ciągnie za sobą nieodłączną grupę niewidzialnych inspiratorów"

Paul Claudell

   Pierwsi pojawiają się kantorzy i muzycy. Obrotowa scena zainstalowana po prawej stronie, służyć ma podkreśleniu ich dyskretnej obecności. Dyskretnej, a jednocześnie ukazanej w całym swym majestacie. Tło, żywa scenografia. Słowa narratora i melodia płynąca z shiamisenu ilustrują akcję; nigdy jej nie komentują. Teatr powoli rodzi się na oczach widzów; deiluzja nabiera tempa. Na tej niewielkiej przestrzeni rozgrywa się dramat rozstania, konflikt między obowiązkiem wobec pana a uczuciem, w końcu samobójstwo kochanków. Trzech animatorów ubranych na czarno ożywia lalkę. Ten, którego twarz jest odsłonięta porusza głową - to mistrz. Sylwetki pozostałych są całkowicie zakryte, pozostają nierozpoznawalni; są żywym cieniem ożywionych marionetek. Bunraku znosi iluzję. Barthes analizuje scenę europejską jako miejsce "Kłamstwa i Winy , (...) gdzie Sumieniem jest widownia". W bunraku, tradycyjnym teatrze lalkowym Japonii, choć granice między sceną a widownią nie zostają zniesione, widz ma za zadanie "niezauważenia" widocznych, stałych już elementów widowiska. Kantorzy, muzycy, w końcu animatorzy lalek. Uwaga widza skupia się na geście drobnych, białych rąk lalki, wystających spod kimona; ruchach czarnej główki; dialogu dwóch postaci, które w swym bólu i beznadziejności okazują się być równie przekonywujące jak mistrzowie nō czy kabuki. A jednocześnie widz jest świadkiem (świadomym!) działania, które ożywia marionetkę;widzi nie tylko jej gest, ale też wysiłek animatorów; słyszy słowa, ale to nie usta lalek je wypowiadają, ale owego dyskretnego w swej obecności narratora.

   O "Lalkach" Kitanō Takeshi napisano już wiele, może nawet zbyt wiele, ale entuzjazm krytyków nie powinien nas dziwić, ani tym bardziej irytować. Postawieni przecież zostali przed trudnym zadaniem znalezienia słów by opisać to co dzieje się przez prawie dwie godziny niemal "bez słów". Nie pierwszy i nie ostatni raz, ci którym przyszło się zmierzyć z dziełem trudnym, niebanalnym, operującym językiem subtelnych, nieprzypadkowych obrazów, a nade wszystko dziełem "przerażająco japońskim", prostym i surowym, nie próbującym zaspokoić snobistycznych gustów zachodniego widza, okazali się bezradni. Infantylny i naiwny zachwyt z jednej strony, znużenie i irytacja z drugiej. Kolejne recenzje filmu Kitano były jedynie kalką poprzednich.
A jednak nie wszystko zostało powiedziane...

   Lalkowy teatr bunraku uczynił Kitanō punktem wyjścia do opowiedzenia swej historii. Niezmieniona od stuleci w swej konwencji i treści, wyjątkowa forma teatralna, której wraz z i kabuki przyszło określać "tożsamość" sceny japońskiej, zostaje na nowo odczytana przez mistrza. Kitanō nie ucieka od dosłownych aluzji - rozpoczyna przecież swój film od fragmentu spektaklu lalkowego, a granica między tym co teatralne a filmowe wydaje się być czymś jedynie umownym. Kitano dyskretnie "schodzi ze sceny", przenosząc spektakl z feudalnej Japonii do współczesności, czyniąc swymi "marionetkami" dwoje młodych bohaterów- Sawako i Matsumoto. Kostiumy, mimika postaci, niewzruszona, zimna, w końcu sam tytuł - "Lalki". Estetyka bunraku, gdzie przepych i koloryt przeplatają się z agonią bohaterów, gdzie teatralność spotyka się z rzeczywistością, gdzie los lalki zależy od sprawnych rąk animatora; Kitanō, który w swoim filmie porusza problem życia i śmierci, z jednej strony operując subtelnymi obrazami, z drugiej drastycznymi scenami, wychwytuje ową dwoistość sztuki lalkowej. Przyjmując rolę "niewidzialnego" animatora z należytą sobie dyskrecją ożywia swoje lalki, porusza niemal każdą częścią ich ciała, ubiera i poprawia stroje. Film Kitanō rodzi się na oczach widzów. Jest wyzwaniem, bo wymaga nie tylko "zignorowania" niewygodnych inspiratorów, ale stawia przed widzem jeszcze jedno zadanie- odczytania znaków. Znakiem jest związek a raczej związki bohaterów - te nierozerwalne, jak Sawako i Matsumoto i te, które przerwała śmierć jednej ze stron. Znakiem są wreszcie stroje; sznur, którym związało swój los dwoje kloszardów, obento przynoszone dla ukochanego; obłęd Sawako. Znakiem jest gest samookaleczenia się przez wiernego widza.
Świat przedstawiony w filmie, obraz Japonii na tle pór roku, intensywne barwy kostiumów, wkomponowane w kolory przyrody, która okazała się najwierniejszym towarzyszem w tułaczce Sawako i Matsumoto ku ostateczności, wszystko to stanowi tło, to wizualne, teatralne, ale także etyczne. Śmierć spotyka bohaterów zimą. Biel symbolizuje śmierć. To również znak.

   Obecność teatru w obrazie Kitanō nabiera szczególnego znaczenia. To nie tylko próba "przetłumaczenia" na język filmu sztuki teatralnej; Kitanō dokonuje bowiem czegoś więcej: on reżyseruje spektakl, jednocześnie pozostając wiernym wszystkim wymaganiom jakie stawia sztuka filmowa. Trudno rozgraniczyć gdzie kończy się teatr, a zaczyna film; kiedy Kitano przestaje być animatorem, kierującym losem bezwolnych lalek. W klasycznym teatrze japońskim, posługującym się ekspresją nieożywionej i milczącej istoty, ujrzał Kitanō metaforę człowieka; metaforę tę "ubrał" w barwy, uosabiające nastroje i uczucia, wkomponował je w krajobraz rodzinnej Japonii. Odsłania cały proces teatralizacji swego dzieła - począwszy od pierwszych scen, poprzez symbolikę strojów, gesty zakładania - przeistaczania się w postacie - kostiumów; milczenie bohaterów, których kwestie powinny być wypowiadane przez narratora. Dosłowność nie czyni z dzieła Kitanō śmiesznym czy banalnym, bo czyż banał nie jest wpisany w naturę człowieka? Mistrz po raz kolejny podejmuje temat śmierci, jego bohaterowie niczym lalki z teatru bunraku pozostają na marginesie społeczeństwa, odrzuceni kloszardzi i niespełnieni kochankowie feudalnej Japonii, im pozostaje jedynie samobójstwo. I nikt nie spodziewa się innego zakończenia. "Niewidzialny inspirator", Kitanō, ożywia nieme i bezduszne lalki, resztę pozostawia wrażliwości widza. 

Justyna Kasza

Dooruzu/Dools
Japonia/Francja 2002
Reż. I scen. Kitano Takeshi
Muz. Joe Hisaishi
Kostiumy Yohji Yamamoto
Wyst. Miho Kanno, Hideyoshi Nishijima, Tatsuya Mihashi, Chinko Matsubara

Cały tekst, podobnie jak wszystkie publikacje Koła Naukowego Japonica Creativa, objęty jest prawami autorskimi.

© Japonica Creativa 2002 - 2009