STRONA GŁÓWNA | AKTUALNOŚCI | JAPONIA | KULTURA | VARIA | LINKI | ARCHIWUM | STUDIA

O NAS| KSIĘGA GOŚCI | KONTAKT | KTO JEST KIM   

[24 października 2010]

Nieznane dzieło znanego artysty.
Analiza filmu „Amakusa Shiro Tokisada” w reżyserii Nagisy Ôshimy.

 

    Autor jest prawnikiem, a nie japonistą i prosi o wybaczenie wszelkich wynikających z tego tytułu niedoskonałości. Krótki wstęp dotyczący tła historycznego filmu napisany został przede wszystkim z myślą o osobach spoza środowiska japonistycznego. Wydarzenia związane z powstaniem w Shimabarze są doskonale znane każdemu, kto interesuje się historią Japonii. W filmie najważniejszy jest sposób ich ukazania. Z tych przyczyn pozwolono sobie w niniejszym tekście na zdradzenie części fabuły, co nie psuje jednakże przyjemności późniejszego obejrzenia filmu.


Hashizo Okawa jako Amakusa Shiro Tokisada

    Tłem historycznym filmu jest powstanie chrześcijan w Shimabarze (Shimabara no ran) w latach 1637-38 pod przywództwem młodego katolickiego samuraja (najprawdopodobniej 15 letniego) Amakusy Shiro Tokisady zwanego również Masuda Shiro Tokisada lub (szczególnie w dzieciństwie) Jerome Masuda. Jego ojciec- Masuda Jinbei był samurajem w armii katolickiego pana Konishi Yukinagi. Ten ostatni walczył po stronie potężnego chrześcijańskiego księcia Ishida Misunari w wielkiej bitwie na polach Seki (Sekigahara), która rozegrała się 21 października 1600 roku. Wojska sprzymierzone (tak zwana „Armia Zachodnia”) pod przywództwem Ishidy zostały jednak rozbite przez żołnierzy Tokugawy Ieyasu, a Ishida, Yukinagi oraz wielu innych katolickich panów zostali ścięci. Klęska była skutkiem skłócenia książąt chrześcijańskich i braku zdecydowania, a także zdrady młodego pana Kobyakawa Hideaki. W 1607 Tokugawa Hidetada wydał antychrześcijański edykt. Nie był to pierwszy edykt wymierzony w Chrześcijaństwo w historii Japonii, ale stał się pierwszym, który z taką bezwzględnością wcielany był w życie. W 1615 roku nastąpiła bitwa o Osakę, gdzie katoliccy samuraje z całego kraju walczyli u boku klanu Toyotomi przeciwko Tokugawie. Byli to w dużej mierze chrześcijańscy panowie i ich wasale, którzy nie brali udziału w bitwie na polach Seki w nadziei, że Tokugawa zostawi ich w spokoju. Gdy zawiedli się w swoich nadziejach, stanęli do zaciętej walki, zakończonej ostatecznie klęską oraz samobójstwem księcia Toyotomi Hydeori i jego matki Yodo w ruinach płonącego zamku. Po tej klęsce katoliccy panowie nie występowali przeciwko szogunowi, aż do restauracji Meiji w XIX wieku. Wielu z nich choć nie wyrzekło się swojej Wiary chcąc pokazać swoją lojalność wobec szoguna rozpoczęło prześladowania chrześcijan wywodzących się z niższych warstw społeczeństwa. Broni jednak nie zamierzali składać ronini (samurajowie bez pana) i chłopi, czego przykładem były wspominane już wydarzenia w Shimabarze.

    Uczestnikami buntu byli głównie chłopi i ronini z Shimabary i pobliskich wysp Amakusy. Zbuntowali się oni przeciwko prześladowaniom religijnym oraz wysokim podatkom, doprowadzającym ludność do ruiny, jakie nakładał na nich nowy pan Matsukura Katsuie. Dawni, katoliccy panowie zostali odsunięci od władzy przez szoguna i ciepło wspominani przez miejscową ludność. Jako swojego wodza wybrali powstańcy młodego Amakusę Shiro Tokisadę, którego uważali za mesjasza zesłanego przez samego Boga. Sam Shiro tym pogłoskom ani nie zaprzeczał, ani ich nie potwierdzał. Przekonanie o posłannictwie Shiro Tokisady brało się z niejasnych przepowiedni patrona Kraju Wschodzącego Słońca- św. x. Franciszka Ksawerego SI, który sam nie władając biegle japońskim, korzystał z pomocy Anjiro – pierwszego Japończyka – chrześcijanina, zbiega którego poznał podczas swej podróży po Azji. To on przetłumaczył dla niego fragmenty Biblii na japoński i przekonał przyszłego Świętego do odbycia podróży do Japonii w Roku Pańskim 1549, to on w końcu odpowiadał na większość pytań jakie Japończycy zadawali wówczas odnośnie Wiary Chrystusowej. Niestety nie udało się do powstania włączyć katolików z pobliskiego miasta portowego Nagasaki, które zostało zresztą zbudowane od podstaw przez chrześcijańskiego księcia Omurę Sumitadę i szybko stało się jednym z najważniejszych ośrodków handlowych w Kraju Kwitnącej Wiśni. Pomimo wielu początkowych zwycięstw, które urzędnicy szogunatu zwykli przypisywać siłom demonicznym, powstańcom nie udało się opanować zamku Shimabara. Zamknęli się więc w nadmorskiej twierdzy Hara. Ostrzeliwani od morza przez Holendrów, i atakowani od lądu przez niemal 200 tysięczną armię szoguna Tokugawy Iemitsu i jego wasali przez 100 dni dzielnie bronili się, przeprowadzając również spektakularne nieraz kontrataki. W końcu zmorzeni głodem 15 kwietnia AD 1638 ponieśli ostateczną klęskę. W twierdzy przebywało około 37 tysięcy ludzi, z czego tylko około 10 tysięcy stanowili mężczyźni zdolni do walki, resztę stanowiły zaś kobiety, dzieci i starcy. Zginęli wszyscy. Przedśmiertny wiersz Shiro Tokisady brzmiał: „Ci, którzy są moimi towarzyszami w oblężonym zamku, będą moimi przyjaciółmi aż po następny świat”. Katolicyzm zszedł do podziemia. W 1639 szogun ogłosił izolację Japonii i ustanowił buddyjską inkwizycję do zwalczania chrześcijan. Mimo braku misjonarzy i bestialskich prześladowań Chrześcijaństwo japońskie przetrwało, choć nie jest już tak liczne i wpływowe jak niegdyś. Warto wspomnieć, że istnieją liczne legendy dotyczące udziału w walkach w Shimabarze sławnego Yagyū Jūbei oraz legendarnego samuraja Miyamoto Musashi, który zresztą walczył przeciwko rodowi Tokugawa w bitwie pod Sekigaharą.


Emonosaku (Rentarô Mikuni) i jego córka Okiku (Tachikawa Sayuri)

   „Amakusa Shiro Tokisada” Ôshimy jest dziełem niezwykłym z wielu powodów. Choć wątek Chrześcijaństwa w Japonii został poruszony na ekranie już w epoce kina niemego (ad exemplum: „Wrath of the Gods” Reginalda Barkera z 1914) to jest to temat rzadko podejmowany w kinematografii, nawet japońskiej. Zupełnym zaś ewenementem jest fakt, że przedstawione jest ono przez japońskiego reżysera w jednoznacznie pozytywny sposób. Typowym sposobem przedstawiania tego problemu jest ten zaprezentowany w „Chinmoku” („Milczenie”) Masashiro Shinody z 1971 roku na podstawie powieści Shusaku Endo, gdzie choć przedstawia się okrucieństwo antychrześcijańskich prześladowań, heroizm męczenników i pozytywne wartości, jakie niosła ze sobą Wiara Chrystusowa, to próbuje się jednak tłumaczyć rację drugiej strony usprawiedliwionym strachem przed zniszczeniem rodzimej kultury przez obcych etc. Często też problem jest trywializowany i przedstawiany w konwencji prostego horroru, w którym duch zabitego Shiro Tokisady wyrzeka się Boga i wraca na ziemię jako demon, aby z pomocą szatana i wskrzeszonych przez siebie postaci historycznych zniszczyć szogunat- „Makai tenshô” (reżyseria Kinji Fukasaku, 1981) oraz jego późniejsze kontynuacje i przeróbki. Chrześcijaństwo pojawia się też czasem w tle filmów dotyczących dawnej Japonii- czy to jako bardzo krótki epizod, czego najlepszym chyba przykładem jest arcydzieło mistrza Akiry Kurosawy „Kagemusha” (1980); czy też jako bardziej rozbudowany wątek poboczny jak chociażby w Ibun Saturobi Sasuke wspomnianego już Masashiro Shinody (1965). Niezwykłość „Powstańca” (jest to jeden z alternatywnych tytułów, pod którym film był promowany w innych krajach, pozostałe to m.in.: „Powstanie”, „Chrześcijańskie Powstanie”, „Shiro Tokisada z Amakusy”, „Shiro Amakusa, Chrześcijański Powstaniec”, „Rewolucjonista”) polega również na tym, że został wyreżyserowany przez jednego z największych skandalistów w dziejach japońskiego kina, człowieka, który w młodości działał w lewackich studenckich organizacjach, człowieka, który nie raz epatował w swoich filmach wyuzdaniem, a wymowa wielu jego dzieł daleka była od kanonu chrześcijańskich wartości moralnych. Jest to film nietypowy w dorobku Ôshimy. Powstał w 1962 roku, niejako w przerwie między dwoma różnymi okresami w jego twórczości, jako zlecenie dla wytwórni Toei, giganta na japońskim rynku filmowym. Informacje na jego temat w anglojęzycznej części internetu (nie wspominając już o jego części polskojęzycznej) są niezwykle skąpe. Z reguły na stronach poświęconych kinematografii japońskiej podaje się jedynie, że to film o „XVII wiecznym japońskim rewolucjoniście”, niezwykle rzadko pojawia się kilka słów recenzji (z reguły bardzo pozytywnej). Co ciekawe niezmiernie mało jest też w anglojęzycznym internecie danych o odtwórcy tytułowej roli- Hashizo Okawie, mimo iż należał do najpopularniejszych japońskich aktorów, a filmy z jego udziałem cieszyły się uznaniem również poza Wyspami Japońskimi.


Ostatnia noc oblężenia zamku Shimabara. Na pierwszym planie Amakusa Shiro Tokisada (Hashizo
Okawa) emanujący spokojem nawet w ciężkich sytuacjach

    W „Chrześcijańskim Powstaniu” podział na dobro i zło pokazany jest wyraźnie. Ale to nie znaczy, że cala historia jest prosta i banalna, a bohaterowie jednowymiarowi. Nawet tytułowy bohater grany przez wybitnego aktora kabuki i wielką gwiazdę jidai-geki lat 50-tych i 60-tych Hashizo Okawę (prawdziwe nazwisko Tamba Tominari), choć wydawać by się mógł nieco spiżowy- świetny wojownik, honorowy, dumny, szlachetny, wyważony, roztropny etc., nie jest jednak wcale bezbarwny, ma swoje uczucia i wątpliwości. Warto wspomnieć przy tej okazji, że Okawa zasłynął rolą szlachetnego księcia Asano Naganori w „Ako Roshi” (reżyseria Sadaji Matsuda, 1961), który również walczył przeciwko skorumpowanym urzędnikom szogunatu, oraz rolą ninja Wakakage, wnuka katolickiego księcia Ishida Mitsunari, który chcąc pomścić śmierć swojego dziadka i hańbę swojej matki wystąpił przeciwko szogunowi („Akai kage-bôshi”, reżyseria Shigehiro Ozawa, 1962). Na ekranie pojawia się cały wachlarz ludzkich charakterów i ich różnorodnych postaw. Shinbei Oka (Ryutaro Otomo) oraz jego żona Sakura (Satomi Oka), ukrywają swoją chrześcijańską Wiarę i starają się pomagać Shiro i innym w sposób zakulisowy, pozostając w ukryciu. Gdy przychodzi do ostatecznego starcia, stają otwarcie przeciwko oprawcom i ponoszą okrutna śmierć przymocowani do dwóch stron jednego krzyża. Ich sytuacja jest typowa dla katolików wywodzących się z wyższych sfer japońskich tamtego okresu. Konflikt między lojalnością feudalną z jednej strony a Wiarą i elementarną przyzwoitością z drugiej rozwiązują przyjmując z godnością potworną śmierć mimo, iż oboje mieli szansę jej uniknięcia poprzez ucieczkę. Mamy tu do czynienia z Emonosaku (Rentarô Mikuni)- malarzem- zdrajcą, którego jedynym pragnieniem jest malować i unikać cierpień; jego córką Okiku (Tachikawa Sayuri) zakochaną w Shiro, która choć przeżywa kryzys Wiary, staje w końcu wraz z innymi przeciwko szogunowi i jego pachołkom; farmera, który zabił swoją żonę i dziecko po to by móc z „czystym sumieniem” walczyć za Chrystusa, nie martwiąc się o ich los w przypadku spodziewanej klęski i wiele, wiele innych. Film porusza też kilka ważnych rozterek, przed którymi często stawali chrześcijanie. Jedną z nich jest dylemat czy walczyć z bronią w ręku w obronie Wiary, czy dać się zabić oprawcom. Shiro Tokisada odrzuca zarówno postawę pacyfistyczną wynikającą z tchórzostwa, którą prezentuje jeden z chłopów, zasłaniający się wyrwanymi z kontekstu słowami Chrystusa Pana, jak również ślepą rządzę krwi i terrorystyczne metody działania, za którymi opowiada się przybyły znikąd bezimienny ronin. Wszystkie te postacie są nie tylko ciekawe, ale również niezwykle wiarygodne. Jest to zasługą zarówno samego Ôshimy jako reżysera i współscenarzysty oraz głównego scenarzysty Toshirô Ishidô, którzy pokierowali ich zachowaniami tak, aby odpowiadały ich profilom psychologicznym oraz rozwojowi wypadków; jak również aktorów, którzy wyśmienicie zagrali swoje role. Na szczególną pochwałę zasługuje Hashizo Okawa, który dosłownie opanowywał ekran ilekroć się na nim pojawił, choćby w tle.

    Ôshima stworzył dzieło dość ascetyczne, choć miejscami nie pozbawione rozmachu. Nie ma tu zapierających dech w piersiach akcji, ani nowatorskiego montażu. Film jest dopracowany od strony technicznej, ale reżyser zadbał, aby ta strona nie przysłaniała treści i pozostała gdzieś na uboczu. Film w dużej mierze składa się z rozległych szerokokątnych światłocieniowych ujęć. Sprawiają one nieraz wrażenie „obojętnych”, gdyż główne wydarzenia często nie rozgrywają się w środku kadru, na pierwszym planie, ale gdzieś na uboczu, w tle. Większa cześć obrazu jest nad wyraz realistyczna, miejscami naturalistyczna (szczególnie w scenach torturowania chrześcijan). Scenerie i oświetlenie są częstokroć mroczne i nastrojowe. Niekiedy obraz rozświetlony jest wyłącznie płomieniami. Dopiero pod koniec reżyser zrywa na chwilę z realizmem w przedstawianiu rzeczywistości. Gdy na murach zamku Shimabara oprawcy podpalają stosy pod krzyżami do których przytwierdzeni są chrześcijanie, na ekranie pojawiają się bezradnie oglądające zbrodniczą egzekucję postacie katolickich powstańców po czym obraz się nienaturalnie rozjaśnia, towarzyszy temu specyficzna, natarczywa muzyka, która w innych fragmentach dzieła się nie narzuca (zadbał o to kompozytor Riichiro Manabe). Po tym, gdy na ekranie znów zaczynają górować ciemne barwy, następuje przemówienie Amakusy Shiro Tokisady, a po nim kilka bardzo klimatycznych scen rozterek i dialogów w których na czarnym tle widać z reguły jedynie osoby wypowiadające swoje kwestie, a które natychmiast po ich skończeniu nikną w mroku.


Shinbei Oka (Ryutaro Otomo) i jego żona Sakura (Satomi Oka)

   Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną scenę. Otóż usadowieni na murach obronnych Holendrzy prowadzą ostrzał artyleryjski oblegających zamek Shimabara chrześcijańskich powstańców. Amakusa Shiro Tokisada krzyczy do jednego z nich dlaczego pomaga prześladowcy chrześcijan- Matsukurze. W odpowiedzi słyszy, że powstańcy zostali ekskomunikowani przez własną religię, bo sprzeciw wobec władzy jest niewybaczalny. Rzecz jasna holenderscy protestanci nie mają żadnych uprawnień do wypowiadania się w religijnych sprawach japońskich katolików, a tym bardziej nie ma takiego prawa towarzyszący im japoński tłumacz (najprawdopodobniej buddysta), który wypowiada kwestię o ekskomunice. W rzeczywistości katolicy mają nie tylko prawo, ale i obowiązek sprzeciwić się skrajnie niesprawiedliwej i opresyjnej władzy łamiącej prawa natury. Ôshima poprzez tę scenę i następujące po niej rozważania Shiro Tokisady daje jasne przesłanie, będące jak się zdaję, w dużej mierze emanacją jego własnych przekonań i poglądów: walka o wartości ponadczasowe jest ważniejsza niż podporządkowanie się kaprysom władzy ziemskiej, Bóg jest bardziej miłosierny niż niektórzy Jego wyznawcy, zasłanianie się Słowem Bożym dla realizacji własnych interesów prowadzi do radykalnego wypatrzenia zasad Wiary etc.. Obraz Ôshimy pokazuje prześladowania, które stały się bezpośrednią przyczyną buntu, nie pokazuje jednak ostatecznej klęski. Kończy się on w momencie wymarszu wojsk powstańczych do zamku Hara. Jedynie napisy informują o ich późniejszym losie. Nagisa Ôshima pokazał tym filmem swój kunszt i swoją klasę. Pomimo specjalizowania się w kinie skandalizującym, bezkompromisowym i awangardowym, stworzył bardzo dobry obraz pozbawiony udziwnień, pod wieloma względami klasyczny i wizualnie przystępny. Mimo, iż lewicowi, skandalizujący i „wyzwoleni” reżyserzy na zachodzie specjalizują się w ślepym opluwaniu wartości chrześcijańskich na zasadzie owczego pędu i „poprawnych politycznie” schematów myślowych on pokazał, że katolicki samuraj stający w obronie uciśnionych chłopów może stanowić źródło inspiracji dla ludzi buntujących się przeciwko systemowi, który jest w ich odczuciu niesprawiedliwy, a prześladowani i mordowani chrześcijanie zasługują na nie mniejsze współczucie i sympatię niż zagrożone gatunki pająków i węzy. W odczuciu autora recenzji największymi zaletami dzieła Ôshimy są: niecodzienna tematyka, świetnie skorelowane ze sobą i zazębiające się wątki ukazujące mikro i makroaspekty powstania, ciekawe i wiarygodne postacie, których historie świetnie komponują się z przebiegiem buntu oraz klimatyczne sceny składające się z niezwykłych scenerii, nastrojowej muzyki, oszczędnych dialogów i skąpego, genialnie dopasowanego oświetlenia. Jedyną poważną wadę (zdaniem autora) stanowi włożenie w usta części powstańców życzenia stworzenia świata pozbawionego klas społecznych, co bardziej oddaje nastroje zrewolucjonizowanej części japońskiej młodzieży połowy XX wieku niż żądania katolickich roninów i chłopów XVII wieku. Ôshima nie mógł sobie tego drobnego wtrętu podarować. Oddał hołd katolickim powstańcom, postawił ich w pewnym sensie jako wzór dla Xx wiecznych japońskich buntowników, ale nie omieszkał wykorzystać części z nich aby choć na chwilę oddali głos jego poglądom, nie zawsze w pełni zbieżnym z tym, o co walczyli. Ten minus nie psuje przyjemności oglądania filmu, niektórzy być może nie zwrócą na ten aspekt w ogóle uwagi. Jednakowoż „Amakusa Shiro Tokisada” Ôshimy jest nie tylko filmem ze wszech miar godnym polecenia. Jest dziełem wybitnym i niezwykłym, pięknym przykładem czarno białego kina samurajskiego, jednocześnie przez swoją głębię i niecodzienność wymykającym się wielu utartym konwencjom i schematom gatunku. Powinien go obejrzeć każdy koneser kina japońskiego (i nie tylko).


Zamek Shimabara otoczony przez katolickich powstańców

Maciej Henryk Górny

O autorze:

Maciej Henryk Górny ukończył Wydział Prawa i Administracji UAM w Poznaniu. Pracę magisterską pt."Optymalizacja badań materiału dowodowego", zgłoszoną do Konkursu im. Prof. Kazimierza Kolańczyka, napisał w Katedrze Kryminalistyki pod kierunkiem prof. zw. dra hab. Mirosława Owoca,  
Jest aplikantem adwokackim. Japońską kinematografią interesuje się na dobre od czasów liceum. To zainteresowanie przeniosło się także na inne aspekty japońskiej kultury. 
Jest autorem kilku artykułów dotyczących zagadnień prawnych i cybernetycznych. 

 

© Japonica Creativa 2002 - 2010